Alpejska Trasa Panoramiczna z Jolandą Neff

Co można zobaczyć w trzy i pół dnia na szosie w Szwajcarii? Jak się jechało z Jolandą Neff? Jak wygląda Alpejska Trasa Panoramiczna? O tym i o kilku innych rzeczach przeczytacie poniżej 🙂 Alpejska Trasa Panoramiczna z Jolandą Neff

Alpejska Trasa Panoramiczna – dzień 0 – rozgrzewka

Docieramy do miasteczka Urnasch koło południa. Robimy szybki przegląd rowerów i jedziemy na test ride. Nie ma co tracić czasu. Po 10 km dojeżdżamy do uroczego miasteczka Appenzell. To taka kwintesencja Szwajcarii. Klimatyczne domy, restauracje, sklepy. Wszędzie flagi z białym krzyżem na czerwonym tle i ten szwajcarski ład i porządek. Wydaje się, że wszystko jest na swoim miejscu, nie ma niczego co mogłoby popsuć ten obrazkowy krajobraz.

Jedziemy jeszcze dalej do doliny Wasserauen. Tutaj rozpoczynają się szlaki trekingowe po okolicznych szczytach. W drodze powrotnej zbaczamy trochę z trasy i jedziemy na dodatkową pętlę. Pusta droga i góry. Jest dobrze a będzie jeszcze lepiej 🙂


Alpejska Trasa Panoramiczna – dzień 1 – zielona Szwajcaria

Pierwszy dzień prawdziwej jazdy. Ruszamy z  Urnasch na południe w stronę Linthal. Jest tak nieprzyzwoicie zielono, że aż oczy bolą 😀 Wszędzie dookoła pagórki pokryte równą jaskrawo zieloną trawą jak z tapety Windows 95. Jedziemy mało uczęszczanymi asfaltami i drogami rowerowymi przez niewielkie pagórki. W sam razy na pierwszy dzień. Okazuje się, że po Szwajcarii można też pojeździć nie robiąc wielkich dziennych przewyższeń. Po drodze znajdujemy wielkie pole marihuany. Intensywny zapach roznosi się dookoła. Od teraz „zielona Szwajcaria” nabiera drugiego znaczenia 😀 Dzień kończymy po 80 km i 900 m podjazdów.

 


Alpejska Trasa Panoramiczna – dzień 2 – Klausen Pass

Zaczynami z grubej rury, bo podjazdem na Klausen Pass. Przełęcz leży na wysokości 1948 metrów. Droga na górę jest równa z niewielką ilością aut i umiarkowanym nachyleniem 7%. Widoki po drodze zwalały z nóg. Więcej czasu spędzaliśmy na robieniu zdjęć niż na jeździe 😉 Takie wysokogórskie przełęcze uwielbiam. Serpentyny, brak drzew, panoramiczne widoki. Jest pięknie 🙂 

Po zjeździe z przełęczy dojeżdżamy do Jeziora Czterech Kantonów, przeprawiamy się promem na drugi brzeg i jedziemy dalej w stronę Wilen.

Dzień kończymy mając na liczniku 100 km i 1700 m przewyższenia. 


Alpejska Trasa Panoramiczna – dzień 3 z Jolandą Neff

Ostatni dzień, ale za to jaki! Część trasy przejechała z nami sama mistrzyni Jolanda Neff! Był czas, aby z nią porozmawiać i zapytać o kilka rzeczy. Dowiedziałem się na przykład, że Jolanda nie ma profesjonalnego trenera czy konkretnego planu treningowego. Jej trenerem jest jej tata. Jolanda trenuje głównie słuchając swojego organizmu, a nie wykonując rygorystyczny plan treningowy. Ma w swoim Kross Vento miernik mocy, ale nie przykłada do niego dużej wagi. W Szwajcarii najczęściej jeździ na MTB a w zimie ucieka na Gran Canaria na szosę.

Jolanda na podjeździe pod Glaubenbielen Pass zawijała asfalty. 1100 m z ciągłym nachyleniem 10-12% nie robiło na niej wrażenia. Gdy ja modliłem się o sekundę przerwy, ona jechała na pełnym luzie.

Dalej na krótkim odcinku przywitały nas kamieniste szutry. Cienkie opony ślizgając się pomiędzy kamyczkami, dzielnie przeprawiły nas do asfaltów. Po drodze na pięknej górskiej plance przyszedł do nas osioł wyjęty prosto ze Shreka. Bez skrępowania sprawdzał wszystkie nasze torby w poszukiwaniu jedzenia.

Trasę kończymy po przejechaniu 80 km i 2000 m przewyższenia w pięknie położonym mieście Thun.

I to niestety już koniec. Trzy dni jazdy po Alpejskiej Trasie Panoramicznej pokazały to, co Szwajcaria ma najlepsze. Nie pozostaje nic innego jak przyjechać tutaj ponownie i zobaczyć resztę zielonych wzgórz i panoramicznych przełęczy.

Na koniec przesyłam wielkie podziękowania Szwajcaria. tak naturalnie. za zorganizowanie tak świetnego wyjazdu oraz genialnej ekipie rowerowych maniaków, z którą mógłbym pojechać aż na koniec świata 🙂 

Zdjęcia umieszczone dzięki uprzejmości Anny Goworowskiej GOWOgrafia, Doroty Juranek mamba on bike, Adama Pieczyńskiego, Macieja Sznerch i Beaty Salonek.